Proszę wyłącz adblocka. Staram się, by reklamy nie przeszkadzały w czytaniu strony...

czwartek, 21 kwietnia 2016

O tym jak kupuję samochody, garść porad oraz spostrzeżeń

To są te chwile, w których mnie wszystko boli, a Ketonal jedynie uśmierza ból do poziomów akceptowalnych przez mózg. Wtedy zaczynam pisać, by choć trochę odskoczyć od rzeczywistości. A o czym będę pisał? O kupowaniu samochodów. 



Zatem jak to wygląda w moim przypadku i dlaczego ja kupuję auta przez pół roku do roku, a nie od razu i natychmiast? Postaram się to wyjaśnić w paru krokach.


1. Budżet

Mam na samochód powiedzmy 30 000 złotych. NIGDY nie kupuję auta za pełną kwotę. Zawsze muszę mieć margines bezpieczeństwa. Uważa, że 5 000 zł jest w sam raz. Czyli kupuję auto za 25 000 złotych, a 5 000 mam na niezbędne naprawy i ubezpieczenie auta. A uwierzcie mi - w każdym aucie jest coś do zrobienia. O tym będę pisał szerzej w dalszej części artykułu.

2. Czego szukam

Czego innego od samochodu potrzebuje ojciec rodziny, czego innego kobieta dowożąca dzieci do szkoły, a czego innego młody człowiek. Nie będę pisał co jest najlepszego w autach do 30 000 złotych, bo nie o to tu chodzi.

3. Precyzuję wymagania

Szukam załóżmy auta do miasta (czyli najlepiej silnik benzynowy), ale także nie bojącego się dużych tras (czyli spory silnik benzynowy). Nie mam zamiaru zakładać LPG (czyli może mieć wtrysk bezpośredni).  Żona dorzuciła wymagania - koniecznie automat. Samochód ma być łatwy w naprawie i popularny. Ponieważ poprzednim jej samochodem było Renault Megane, to ona chce coś podobnego rozmiarowo. Wybór padł na Golfa 2.0 FSI. Bo ja nie chciałem turbo. Mieliśmy poprzednio w obu autach turbosprężarki i chcę odetchnąć przez jakiś czas od tego urządzenia. Wiem, że w tym silniku zbiera się nagar, wiem, że wariator wariuje, ale wszystko przede mną. Póki co samochód pracuje ślicznie. Zatem pozostańmy przy Golfie. Ale skupmy się na mega popularnym 1,9 TDI w nadwoziu generacji piątej.

4. Zbieram informacje o aucie

Nie każdy TDI jest równy. W tej rodzinie są równe i równiejsze. W tym konkretnym modelu odpadają silniki o oznaczeniu BXE. Są one wadliwe i mają problemy z panewkami na korbowodzie. Tak więc jak upatrzymy auto nie bójmy się poprosić o VIN i sprawdzić jaki silnik w nim siedzi. Ale załóżmy, że jest to z serii niewadliwej. Zatem...

5. Zabieram się za poszukiwanie auta

Źródeł do zakupu samochodu mamy kilka
- serwisy aukcyjne i ogłoszeniowe
- komisy
- ogłoszenia w lokalnych gazetach
- giełda (zwana też ogólnopolskim zjazdem bajkopisarzy, ale to już jest raczej końcówka klasycznych giełd)
- fora dla pasjonatów danego modelu



Ja zawsze zaczynam od for. Bo wiem, że tam auta są wypieszczone i wymuskane. Zawsze staram się zobaczyć, czy samochód będący przedmiotem sprzedaży ma założony temat na forum i jak bardzo ten samochód jest kochany przez właściciela. Kupienie auta od pasjonata, który posiadał samochód parę lat i dbał o niego wiąże się z najmniejszym ryzykiem. Zgoda, tanio nie będzie, ale za to będzie pewnie. A jeśli jednak nie ma modelu, który nas interesuje na forum? Cóż - pozostaje udać się na serwisy internetowe.

Zatem wyszukiwarki w dłoń i zaznaczamy rzeczy, które nas interesują. Powiedzmy samochód ma posiadać klimatyzację, 4 elektryczne szyby, ESP, oraz w miarę przyzwoity przebieg. Szukamy. Po lewej stronie wybieramy interesujące nas opcje wpisując przebieg, pojemność silnika, cenę ustaliłem na 25 000 złotych. Dzięki temu po zakupie mogę wymienić olej (chociaż sprzedający zapewniał, że był wymieniany kiedyś tam), wymienić rozrząd (bo jak teraz tego nie zrobię, to pewnie już nigdy się na to nie zdecyduję i będę jeździł aż się pasek zerwie). Mogę wymienić płyn hamulcowy, chłodniczy (przy okazji także i termostat), wymienić w razie potrzeby tarcze i klocki hamulcowe, a także ubezpieczyć auto. W przypadku, gdy samochód ma znaki korozji przygotujmy się na większy zapas (zbijajmy cenę) na lakiernika i blacharza. Najlepiej takie rzeczy zrobić na starcie, bo jak napisałem - jeśli się tego nie zrobi od razu, to nigdy się tego nie zrobi. Albo się będzie to odkładało w nieskończoność. W przypadku, gdy masz pewność co do rozrządu, albo stan hamulców nie budzi zastrzeżeń postaw na kupno nowych opon. Jeśli kupujesz auto na wiosnę - kup opony letnie. Jeśli na jesień - kup zimowe. Zatem filtrujemy i mamy wyniki. Zdecydowaliśmy się obejrzeć parę aut z końca listy. Wybór padł na auto z roku 2008. Przebieg jest OK, stan wizualny też ładny, ale...

Wbijamy na niemiecką stronę. Największy niemiecki portal ogłoszeniowy. Zadajemy te same parametry i szukamy tylko rocznika 2008. Pomijamy parę pierwszych ogłoszeń na których widnieje samochód uszkodzony i nagle... Okazuje się że, pierwszy najtańszy tak wyposażony Golf jest droższy od tego w kraju, który jest już po opłatach. Celowo pokazałem parametry wyszukiwania na Mobile - sprawdźcie sami. Czyli, że jak to jest - jeden z najdroższych samochodów tego rocznika przy naszych parametrach wyszukiwania jest tańszy od najtańszego w Niemczech?


Zatem może pokombinujemy z przebiegiem. Dajemy na bez limitu. I w końcu wyskakują ogłoszenia, które po utargowaniu, wypicowaniu auta i opłaceniu akcyzy mogą przynieść jakiś zysk. Widzicie przebiegi? Resztę możecie sobie wydedukować sami. Nic nie sugeruję, ale przygraniczne punkty serwisu liczników znikąd się nie wzięły. Niemiec nie odda darmo dobrego samochodu. Albo go zajeździ, albo dobre auto będzie drogie.


Ja pomimo dużo wyższych cen u naszych sąsiadów zdecydowałem się sprowadzić auto z zachodu. Kupiłem auto 3 lata starsze, niż bym kupił za te pieniądze w Polsce, ale za to z pewnym przebiegiem udokumentowanym w książce i potwierdzonym w ASO. Niestety long service, ale już jest zamieniony na coroczny. Warto pamiętać, że przy budżecie 30 000 w Niemczech musimy szukać auta do 22 000 zł (minus to, co utargujemy, z reguły 500 euro można utargować). Wtedy około 4 000 zł idzie na opłaty akcyzowe i rejestrację auta w kraju, a kolejne 4 000 to żelazny zapas.



6. Kupuję samochód

Ja szukając Golfa znalazłem 4 ogłoszenia w pobliżu, po czym... wysłałem znajomego z lawetą i kazałem mu kupić najlepsze auto. Takie jakby kupował dla siebie. Dlaczego tak zrobiłem? To doświadczony człowiek w handlu samochodami. Pomierzył lakier, zbadał historię auta (sprawdzając zgodność wpisów z tymi w ASO). Jak widać parę ostatnich serwisów było poza ASO, więc i tam się udał i tam też potwierdzili serwis i fakt odwiedzin tego auta u nich. Kilometrówka też się zgadzała.


I przede wszystkim nie kierował się emocjami - kupił auto na chłodno. Dzięki czemu żona stała się posiadaczką takiego oto Golfa, którego ujrzeliśmy dopiero jak już przybył do kraju. Przyciemnienie szyb i kot na wlewie to już moja wena. Lakier na aucie (prócz maski, którą ja malowałem ze względu na odpryski) jest oryginalny, co Waldek Florkowski potwierdzi, bo także to auto mierzył.



A co do polskich serwisów - jeśli pogodzisz się z tym, że większość diesli jest po korekcji, to staraj się wybierać auta, które nie miały przygód wypadkowych. Silnik można wymienić zawsze, natomiast naprawić auto, które zostawia cztery ślady nie jest prosto...


Zatem czy kupujemy marzenia, czyli auto od handlarza, młode, z niewielkim przebiegiem, czy realia, czyli auto z Nieniec, sporo starsze, ale z takim samym pewnym przebiegiem? I czy naprawdę w przypadku zadbanego auta z pewnym przebiegiem jego rocznik gra jakąś rolę? Wybór zostawiam Tobie. No, chyba, że trafimy auto z rąk prywatnych z pełną historią serwisową, to wtedy takie auto można brać w ciemno. I pamiętajmy - bierzmy ze sobą jakiegoś mechanika lub lakiernika. Osobę, która się na tym zna. I która chłodno oceni dane auto. Emocje na bok. Pamiętaj - to Twoje pieniądze - nie wyrzucaj ich w błoto. O tym co sprawdzać i jak sprawdzać kupowane auto możesz obejrzeć na kanałach Motodoradca i Miłośnicy czterech kółek, które to kanały polecam!

Ważna informacja - zawsze przy zakupie auta proś o jak najwięcej rzeczy do tego samochodu. O koła zimowe lub letnie (najlepiej cały komplet felga + opona), faktury, rachunki czy zapasowe części. In więcej tego nabierzesz przy zakupie, tym mniej kosztów będziesz miał w przyszłości.

2 komentarze:

  1. Świetne porady. Fajnie, że można znaleźć tutaj takie wskazówki. Myślę, że przydadzą się głównie początkującym kierowcom, którzy przygodę z zakupem auta mają jeszcze przed sobą. Mimo to, fajnie posłuchać kogoś doświadczonego :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ile on ma? 2cm przesunięcie osi? Chyba nawet więcej, przecież tym się nie da jechać!!!

    OdpowiedzUsuń

Proszę komentować artykuły. Proszę nie robić wycieczek osobistych do innych komentujących. Proszę nie reklamować swoich stron w komentarzach. Takie komentarze będą usuwane, a nagminne niestosowanie się do próśb spowoduje zaostrzenie dodawania komentarzy.