Proszę wyłącz adblocka. Staram się, by reklamy nie przeszkadzały w czytaniu strony...

sobota, 21 maja 2016

Lamborghini LM002 - potężna terenówka - materiał okraszony własnymi zdjęciami i wrażeniami ze spotkaniem z tym samochodem

Lamborghini to nie tylko supersamochody. To także ciągniki rolnicze oraz pojazd terenowy, który opiszę dziś. Opis okraszę zdjęciami mojego autorstwa i filmikiem wygrzebanym w sieci oraz ciekawostkami, jakimi uraczył mnie właściciel pojazdu. 


W roku 1985 armia USA złożyła przetarg na dostawę samochodów terenowych. Do przetargu przystąpiło także Lamborghini, którego doświadczenie w budowie aut terenowych ograniczało się do jednego prototypu wybudowanego w roku 1977 o nazwie Cheetah, który to samochód Amerykanie zniszczyli po tygodniu testów, oraz jednego prototypu o nazwie LM 001 z silnikiem umieszczonym z tyłu, co powodowało bardzo dużą niestabilność samochodu. LM001 wyszedł w roku 1981. Oba samochody wyposażone zostały w silniki V8 od Chryslera. Mając tak bogate doświadczenie w budowie aut terenowych, firma przystąpiła do przetargu na wyprodukowanie auta terenowego dla wojska USA. Tym razem przystąpiono do tego konsekwentnie. Samochód wyposażono w silnik V12 produkcji własnej, umieszczony z przodu, przekazujący napęd na obie osie. Tak narodził się Lamborghini Militari, czyli LM002



Tak skonstruowany pierwszy egzemplarz samochodu wysłano na testy do armii, a Amerykanie zgodnie z tradycją rozbili samochód doszczętnie. Tym razem rozbicie auta zajęło im dwa dni. Na szczęście Włosi nie poddali się i postanowili kontynuować produkcję. Priorytetem był rajd Paryż - Dakar, ale by w nim wystartować trzeba było wyprodukować 300 samochodów w produkcji seryjnej (a w zasadzie 301, bo ten rozwalony przez Amerykanów się nie liczył). Samochód wyposażony był w stały napęd na 4 koła, blokadę mechanizmu różnicowego i reduktor. I stał się hitem wśród szejków i bogatych Amerykanów. Do Emiratów Arabskich i do USA wyeksportowano 90% z 300 wyprodukowanych egzemplarzy. Czy udało się osiągnąć cel i wystartować w rajdzie Paryż - Dakar? Oczywiście, że nie. 300 sztuk wybudowano w roku 1993, a ten rok jak wiemy to ostatni rok rajdu Paryż - Dakar na starych zasadach. Od nowego roku zmieniły się przepisy i do startu w rajdzie potrzebnych było minimum 500 seryjnych samochodów. Więc Włosi odpuścili sobie rajdy. Oficjalnie z powodu braku funduszy na wersje rajdowe. 



Wymiary samochodu robią wrażenie. Długość prawie 4,8 metra, szerokość równo 2 metry i wysokość 185 cm. Czyli samochód szeroki, lecz dość niski jak na auto terenowe. Do tego dodajmy potężne koła 325/65 na 17-calowych felgach i mamy obraz całości. Jak się prowadzi to cacko? Według słów właściciela zaskakująco dobrze. Samochód jest zwinny, zrywny i trzeba tylko uważać na jego szerokość. Jednak zarówno w terenie, jak i na szosie samochód prowadzi się bardzo pewnie. Kielichy oczywiście spięto z góry dość finezyjnie poprowadzoną rozpórką. Wszystko w imię sztywności nadwozia i lepszego prowadzenia. 



Wrażenie robią też potężne przetłoczenia i wloty powietrza na masce. 


Zajrzyjmy do wnętrza. Tam przepych - elektryczne szyby, sterowane od wewnątrz lusterka, wspomaganie kierownicy, skóra, drewno, klimatyzacja, słowem wszystkie możliwe dostępne w tamtych latach luksusy. Ilość przełączników poraża. Dość ciekawa jest procedura uruchomienia silnika. By go uruchomić należy najpierw włączyć prąd za pomocą specjalnego przełącznika heblowego, potem włączyć zapłon i uruchomić silnik. Po włączeniu zapłonu wszystko pika i pipczy, ale to wersja amerykańska samochodu, więc tam nawet włożenie kluczyka do stacyjki musi być sygnalizowane. Co ciekawe, samochód mógł pomieścić tylko 4 osoby, bowiem zaprojektowano tam tylko cztery fotele, a wszystko przez wysoki tunel środkowy, którym puszczono wał napędowy i dwa wydechy.




A teraz przejdźmy do samego silnika. 450 koni mechanicznych, 24 zawory, 12 cylindrów, 5,2 litra pojemności i 501 Nm momentu obrotowego. Przyspieszenie 0-100 km/h zajmowało temu samochodowi 7,8 sekundy. Czyli wartość, która nawet dziś jest zarezerwowana dla hot hatchy, a nie dla aut terenowych. Prędkość maksymalna - 195 km/h i cały czas mówimy o kanciastej terenówce ważącej 2700 kg. Spalanie - boli. Średnio 30 litrów na 100 km. Jednak zasięg tego samochodu wynosił prawie 1000 km. Duża w tym zasługa 290-litrowego baku. Ale zatankowanie go do pełna boli. W Polsce, o ile właścicielowi wiadomo, to jedyny samochód tego typu. Były jeszcze dwa, ale ich los jest nieznany. I przedstawiłem kolejny szalony samochód wyprodukowany w szalonych latach 80. przez słynących z finezji Włochów. Dziękujemy im za to, że tak kochają motoryzację i nawet z brzydala potrafią zrobić ślicznotkę. Miałem okazję na żywo oglądać ten samochód i powiem szczerze - pomimo upływu lat robi kolosalne wrażenie, a brzmienia silnika się nie zapomina!


A na zakończenie film prezentujący to egzotyczne auto. 



Artykuł napisałem dla Joe Monster

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę komentować artykuły. Proszę nie robić wycieczek osobistych do innych komentujących. Proszę nie reklamować swoich stron w komentarzach. Takie komentarze będą usuwane, a nagminne niestosowanie się do próśb spowoduje zaostrzenie dodawania komentarzy.