Proszę wyłącz adblocka. Staram się, by reklamy nie przeszkadzały w czytaniu strony...

sobota, 9 kwietnia 2016

Pontiac GTO - on rozpoczął szaleństwo muscle cars + bonus

Jest rok 1964. Coś wisi w powietrzu. Ford zapowiada nowy przełomowy model, amerykanie zakochani są w NASCAR, a Pontiac... No właśnie, Pontiac miał swoją wizję.


Poniżej skupię się na opisie pierwszej generacji modelu. Z drugiej generacji zaprezentuję tylko jedną małą wisienkę na torcie GTO. 

Pontiac miał model Tempest i postanowił coś z nim zrobić. I zrobili z nim najlepszą możliwą rzecz. Odchudzili samochód, pozbawiając go wszystkich luksusowych dodatków, wrzucili do niego bardzo mocne V8 i obniżyli cenę. I nie zdawali sobie sprawy, jakie szaleństwo rozpoczęli. Co najlepsze - samochód powstał w czasach, gdy General Motors (do którego Pontiac należał, bo został zlikwidowany w roku 2010) wydał dekret zakazujący dealerom aut koncernu uczestnictwa w jakichkolwiek wyścigach. Szefom Pontiaca, który stawiał na sport, to nie przeszkadzało. Do projektowania nowego modelu oddelegowali więc wybitnego specjalistę od silników, Russella Gee, a nad całością projektu czuwał szef inżynierów John DeLorean (tak, ten DeLorean od DMC12 znanego z "Powrotu do przyszłości"). Co zatem panowie wydumali? Przede wszystkim nazwę GTO - wzięli ją od Ferrari 250 GTO, który rządził na torach w tamtych latach, a także... Wydumali jak ominąć wewnętrzne przepisy GM zakazujące montażu silników większych niż 5,4 litra na platformie A-body, na której oparty był GTO. Jak tego dokonali? 


Panowie pogrzebali w wewnętrznych przepisach i znaleźli lukę. Nigdzie nie było mowy o pakietach sportowych dodawanych do auta. A w skład takiego pakietu mógł wchodzić silnik. I wszedł - dokładnie 6,4 litra o mocy 325 KM, powiększonej do 348 KM. A wszystko się działo w roku 1964. Panowie Gee i DeLorean zrobili jeszcze jedną wspaniałą rzecz. Pozbawili samochód wszystkich luksusowych dodatków. Przy okazji odchudzając samochód, jak i również obniżając jego cenę. I tak odchudzony Tempest z pakietem GTO trafił na rynek, gdzie... został przyjęty entuzjastycznie. Brzmiał, przyspieszał, palił jak smok i był tani. Skazany na sukces. I właśnie on został określony jako Muscle Car. Pierwszy z gatunku. Genesis. Podziękujmy panu DeLoreanowi, bo tylko dzięki jego uporowi Muscle Cars zawładnęły wyobraźnią ludzi z całego świata i budzą emocje do dziś. 


Na zdjęciu Pontiac Tempest z pakietem GTO

Pozostała kwestia NASCAR. Pontiac zawsze promował się poprzez sport motorowy. Dealerzy Pontiaka mieli zabroniony udział w wyścigach. Ale nie było mowy o zespole fabrycznym. I tak oto po raz kolejny została wykorzystana luka w przepisach i Pontiaki GTO mogły wystartować w NASCAR. Niestety - firma nie mogła zatrudnić profesjonalnych kierowców, mogła jedynie przygotować auta zgodnie ze specyfikacją wyścigową. GTO szału w NASCAR nie zrobił, ale został dostrzeżony. 


Włodarze GM w końcu zobaczyli bezsens swoich decyzji (szczególnie gdy zobaczyli sprzedaż Mustanga) i cofnęli głupi przepis, a GTO mogło rozwinąć skrzydła już jako GTO. A rozwinęło w topowej wersji do silnika o pojemności 6,6 litra i mocy 360 KM. 


Samochód wyglądał obłędnie. Znak charakterystyczny: podwójne reflektory umieszczone w pionie. Z boku - linie klasyczne dla coupe, jakie obowiązywały w tamtych latach. I oczywiście obowiązkowy brak słupków B (to znaczy słupki były, ale się chowały wraz z szybą).


Wnętrze - ascetyczne. Cztery duże zegary, ogromna kierownica i skaj na siedzeniach musiał wystarczać. Wspomaganie kierownicy? Jak dopłaciłeś, to było, jak nie - musiałeś się męczyć z ważącym prawie 2 tony bydlakiem o długości ponad 5,24 metra. Nic dziwnego, że w tamtych czasach Amerykanie jeszcze byli chudzi, skoro cały obiad spalali podczas manewrów na parkingu. Obrotomierz? Zbędny i drogi luksus. Po co on komu do szczęścia? Radio - dopłać słono i będzie ci coś grało. Nie chcesz - słuchaj silnika. Brzmi przepięknie. Elektryczne szyby... Elektryczne szyby??? A co to takiego? 


Prowadzenie. Na dzisiejsze standardy - żałosne. Na standardy z lat 60. - żałosne. Tu się akurat niewiele zmieniło. Auto przyspieszało błyskawicznie, ale wyhamować go to już była inna bajka. Czemu? Bo firma wydumała sobie, że hamulce bębnowe wystarczą. A zakręty? Zapomnijmy o czymś takim jak pokonywanie zakrętów. To raczej jazda po zakrętach. Nadwozie przechylało się i kołysało. Ale tak naprawdę żywiołem tego samochody były długie (puste) proste. Samochód wyposażony był w 4-biegową ręczną skrzynię biegów, a dla leniwych w dwubiegowy automat. Użytkownicy biegi w skrzyni automatycznej określali jako Fast i Very Fast. Ponieważ w latach 60. królowały już trzybiegowe automaty, to i nasz GTO się takiego dorobił. Tu już biegi były określane jako Fast, Very Fast, F*cking Fast. No i dzięki trzybiegowemu automatowi spadło spalanie w mieście. Najmocniejszy silnik nie palił już 38 l/100 km, a zadowalał się zaledwie 35 litrami paliwka. 


A jak Pontiac przyspieszał? Firma generalnie nie chwaliła się osiągami auta (by nie złościć oficjeli z GM), ale od czego są dziennikarze motoryzacyjni? Pomierzyli oni najmocniejszego Pontiaka i wyszło im, że do setki przyspiesza w 6,1 sekundy, a 1/4 mili pokonuje w czasie 14 sekund. Brawo, staruszku. 

Opisywany GTO w najdroższej wersji kosztował 3377,91 dolarów. A dziś? Powiedzmy, że za około 40 000 - 50 000 dolarów możemy stać się właścicielami przyzwoitego egzemplarza.


I czas na wisienkę na torcie. W roku 1968 powstała druga generacja GTO. A już w roku 1969 Pontiac pokazał wersję specjalną nazwaną The Judge. Była ona w jedynym słusznym jaskrawopomarańczowym kolorze, miała zasłaniane żaluzjami światła, była pozbawiona chromów (odważny zabieg!) oraz miała silnik o pojemności 6,6 litra i mocy 370 KM. I miała obrotomierz na masce (bo zapomnieli go wkomponować w deskę, ale o tym już pisałem w innym artykule). Ile trzeba było dopłacić, by stać się posiadaczem tego auta? Około 330 dolarów, czyli 1/10 ceny najbogatszej wersji. 


Za co kocham GTO? Posłuchaj:


I tak powstają chmury...


Artykuł napisałem dla Joe Monster

Bonus tylko dla czytelników tej strony!

GTO miały problem z przegrzewaniem się. Zarówno silnik, jak i automatyczna skrzynia biegów bardzo mocno się grzały i dlatego najważniejszy wskaźnik w tym samochodzie (prócz wskaźnika poziomu paliwa), to wskaźnik temperatury płynu chłodzącego. 


Pontiac mógł zrobić sporo, by samochód się nie przegrzewał. Mógł umieścić chłodnicę automatycznej skrzyni biegów (tak robią obecni właściciele aut). Mógł zastosować wydajniejszą chłodnicę płynu chłodzącego (to też robią obecni właściciele aut). Problemy z przegrzewaniem by się skończyły. Ale nie - Pontiac zrobił to w iście amerykańskim stylu z iście amerykańskim rozmachem. Co zatem wydumali? Ano GM zaleciło sprzedawać auta tylko w północnych stanach, gdzie jest chłodniej i problemów z przegrzewaniem nie było. Prawda, że elegancko to ogarnęli? 

A i jeszcze jedna ciekawostka. Pierwsze zbiorniki paliwa miały w tych samochodach pojemność 20 galonów, czyli około 75 litrów. Zasięg samochodu w ruchu miejskim wynosił około 180 km przy spokojnej jeździe i około 100 km jak się troszkę pocisnęło. Pontiac widząc mizerne zasięgi powiększył zbiornik paliwa do 21,5 galona (koło 85 litrów) i zasięgi znacznie zrosły. W mieście do 200 km przy spokojnej jeździe. Brawo Pontiac!

8 komentarzy:

  1. Zasieg miazdzy :D swietny artykul, uwielbiam muscle cars :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ktoś tu zapomniał o takich autach jak Oldsmobile Rocket i Hudson Hornet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To były auta luksusowe. Z Muscle miały tyle wspólnego co trampki z butami wizytowymi. Niby i to but i to but, ale...

      Usuń
    2. Rocket i Hudson luksusowe? Wolne żarty. Te dwa modele były pierwszymi muscle carami w historii i to właśnie one zapoczątkowały ten gatunek. Przed GTO muscle carów było całkiem sporo.

      Usuń
    3. https://en.wikipedia.org/wiki/Oldsmobile_98 trzecia generacja nazywała się Rocket. Class: Full-size luxury car
      https://en.wikipedia.org/wiki/Hudson_Hornet - A tu wyrażnie piszą, że Hudson produkował unikatowe luksusowe samochody, chcąc przyćmić samego Cadillaca.

      Poza tym zastanów się - kto by w tanich Muscle Carach instalował 4 biegowy automat. A oba auta takowy posiadały (jeden pełny czterobiegowy, drugi trzybiegowy z nadbiegiem). Ideą Muscle jest spartańskie wyposażenie (nawet wsponaganie kierownicy za dopłatą) i bardzo mocny silnik. I przy okazji mniej bajerów = lepiej dla Muscle.

      Usuń
    4. Mylisz modele. Oldsmobile 88 nie ma nic wspólnego z 98. To zupełnie inne samochody. I geneza powstania 88 jest idealnym przykładem koncepcji muscle carów. Oldsmobile wziął platformę mniejszego, tańszego 76 i zbudował na niej nowy model wsadzając do niego świeżo opracowany, nowoczesny i mocny silnik V8. 88 był dostępny z 3-biegowym manualem, 2-biegowym automatem i 4-biegowym automatem.

      Hudson to inna bajka i tutaj też nie rozumiem, jak można nie traktować samochodu zaprojektowanego specjalnie pod kątem zdominowania NASCAR jako coś innego niż muscle car. Że się nieźle sprzedawały mocno doposażone w bajery wersje? To identycznie jak w przypadku Tempesta, którego jedną z odmian był GTO - a inne wersje to np. kombi, kabriolet albo 4-drzwiony duży sedan.

      Usuń
    5. Ustalmy jedno. Ja tamtych aut nie uważam za Muscle z jednego prostego względu. To zwykłe seryjne auta z mocnym silnikiem. W ten sposób można powiedzieć, że każde auto z silnikiem o mocy ponad powiedzmy 300 KM to Muscle. Ja za Muscle uważam auta specjalnie robione do tego celu. Na przykład Pontiac GTO to nie jest zwykły Tempest z pakietem. To znaczy na początku był, bo inaczej się nie dało ominąć przepisów GM. Ale bodajże pół roku później powstała osobna konstrukcja, która miała niewiele wspólnego z tempestem. To był rasowy Muscle Car i tylko jako Muscle występował, Nie miał żadnych innych odmian czterodrzwiowych, czy kombi. Podobnie z Chargerem - był stworzony jako sportowe auto (choć obecnie go mocno zwieśniaczyli). Ja osobiście za rasowe muscle uważam samochody stworzone od podstaw, by być mięśniakami. I tyle.

      Usuń
  3. Powiedzmy sobie szczerze - praktycznie żaden samochód traktowany powszechnie jako muscle car nie został od podstaw zaprojektowany wyłącznie w tym celu. Nawet tak popularne, jak Challenger, czy Barracuda, które z pozoru są odrębnymi konstrukcjami, są oparte na bazie innych modelai, jak Coronet, czy Valiant.

    O ile pamiętam to chyba tylko AMX był od zera zaprojektowany jako muscle.

    GTO był od początku mocniejszą wersją dwudrzwiowego Tempesta i taką pozostał do końca swojej kariery jako muscle. Późniejszych wynalazków o osiągach furmanki z węglem nie biorę pod uwagę.

    OdpowiedzUsuń

Proszę komentować artykuły. Proszę nie robić wycieczek osobistych do innych komentujących. Proszę nie reklamować swoich stron w komentarzach. Takie komentarze będą usuwane, a nagminne niestosowanie się do próśb spowoduje zaostrzenie dodawania komentarzy.