Proszę wyłącz adblocka. Staram się, by reklamy nie przeszkadzały w czytaniu strony...

środa, 23 marca 2016

Porsche 928 - odmieniec, który zdobył prestiżową nagrodę + bonus

W roku 1977 Porsche wypuściło model 928, który według konserwatywnych fanów Porsche nie miał prawa zaistnieć. Dla nich Porsche to chłodzony powietrzem 4- lub 6-cylindrowy silnik typu bokser umieszczony w jedynie słusznym miejscu - z tyłu lub w ostateczności centralnie.


Fani Porsche zdążyli wybaczyć firmie wpadkę, jaką było 924, z silnikiem z dostawczaka. Ale ten samochód miał się nazywać Volkswagen i tylko przez wycofanie się Volkswagena z projektu nazywał się Porsche, bo nie było co z nim zrobić, a samochód był gotowy. Więc konserwatywni fani przełknęli jednorazowy policzek w twarz od firmy, jakim był tani (o matko!), czterocylindrowy, rzędowy (o zgrozo!), chłodzony cieczą (o niebiosa!) silnik umieszczony z przodu (i wszyscy święci!). To było straszne, więc zaczęto kupować na potęgę 911, by firma powróciła na utarte szlaki i przestała eksperymentować jak daleko można się posunąć, by nie przyprawić fanów o zawał. 


Niestety - eksperyment został powtórzony w roku 1977 i nosił nazwę 928. Samochód ten miał być pokazem siły Porsche. Znów miał niewłaściwą liczbę cylindrów, niewłaściwe umiejscowienie silnika i niewłaściwe jego chłodzenie. Wszystko było w nim nie tak. I by dopełnić tragedii, jaką przeżywali konserwatyści, silnik nie był bokserem. Oto narodził się chłodzony cieczą ośmiocylindrowy potwór w układzie V, pojemności 4,5 litra i mocy 240 KM. Silnik umieszczono tam, gdzie zwykło się umieszczać silniki, czyli z przodu (choć w świecie Porsche przód to nie miejsce na silnik), skrzynia biegów była z tyłu (znany z 924 układ transaxle) dla idealnego rozkładu mas.


Samochód w topowej wersji wyposażenia posiadał wszystko, a nawet więcej, niż można oczekiwać od auta sportowego. Chociaż nie był to samochód sportowy, bo jak na auto sportowe był za duży. A jak na auto GT z mały. Taki totalny odmieniec. W świecie fanów Porsche nic w nim nie było jak potrzeba. Fani go nie zaakceptowali, za to świat go pokochał. Na tyle, że samochód jako pierwsze (i jedyne) Porsche w historii konkursu zdobył tytuł Samochodu Roku (obecnie ten plebiscyt nazywa się Europejski Samochód Roku). A to wszystko działo się w roku 1978. Z perspektywy czasu widać, że to Porsche, a nie jego konserwatywni fani, miało rację i samochód wzorowo przeszedł próbę czasu i się obronił. Zatem przejdźmy do szczegółowego opisu tego wyjątkowego modelu. I dalsza część opisu będzie już na poważnie. 


Z zewnątrz auto wyróżnia się opływowymi i miękkimi liniami. Nie był w kształcie klina, jak Lamborghini i Lotus, a zderzaki pięknie wkomponowano w auto, pomalowano w kolor nadwozia i wmontowano w nie światła pozycyjne i kierunkowskazy z przodu oraz światła tylne. Zderzaki stanowiły integralną część samochodu i nie straszyły czernią jak w Ferrari. Za kształt sylwetki należą się projektantom Porsche najwyższe słowa uznania. 


Za to światła tego samochodu to temat na osobny artykuł. W owych czasach były modne podnoszone światła. Każdy szanujący się producent auta sportowego miał takie. Najczęściej pod osłonką mieściły się światła. Gdy nie były zapalone, nie było ich widać, a linia pojazdu nie była zakłócona - światła stanowiły integralną część samochodu. Po zapaleniu światła się podnosiły i kierowca widział nocą dokąd jedzie. W Porsche poszli jeszcze dalej. Światła podnosiły się tak:


I o ile jak były złożone i samochód wyglądał obłędnie...


...to po ich rozłożeniu wygląd samochodu był dość groteskowy, bo takie światła wszystkim kojarzyły się z autami z lat 20. i 30. (i dlatego też to jedyne zdjęcie z podniesionymi światłami w tym artykule):


Wnętrze to już zupełnie inna historia. Samochód (w zależności od kaprysu i zasobności portfela kupującego) mógł być wyposażony w skórzaną tapicerkę (w późniejszych latach jej kolor był nawet inny niż brązowy), wspomaganie kierownicy, centralny zamek, elektryczne sterowanie szyb i lusterek, klimatyzację, elektryczne sterowanie foteli, podgrzewanie foteli i lusterek, elektrycznie otwierany szklany dach oraz tempomat, a w późniejszych modelach także w ABS. Czyli luksus na całego, ale tylko dla pasażerów przednich siedzeń.


Za to pasażerowie tylnych nie mięli za wiele wygody. Dziś takie auta określamy jako 2 + 2, ale dziś znajduje się wiele wyjaśnień dla dziwactw projektantów, którzy próbują nam wmówić, ze terenowe coupe ma rację bytu. W latach 70. nie wiedziano co z tym samochodem zrobić. Producent określał samochód jako sportowy pojazd klasy GT, ale jak na standardy tej klasy samochód był za mały. A jak na samochód sportowy (który najczęściej miał 2 miejsca, albo totalnie niefunkcjonalną kanapę z tyłu) model 928, w którym jednak można było kogoś przewieźć z tyłu, był za duży. W dzisiejszych czasach, gdy pojazdy urosły, a nowy Golf jest dłuższy od pierwszego Passata, Porsche 928 uważane jest za auto sportowe gran tourismo. Czyli Porsche wyprzedziło swoją epokę. Za to bagażnik był jak na auto sportowe ogromny. Jego pojemność wynosiła 200 litrów, a po złożeniu siedzeń aż 400. Możecie się śmiać, ale większość producentów aut sportowych z ledwością dobijała do 150 litrów. 


Ktoś zgadnie co z tym wnętrzem jest nie tak?

Silnik. I tu dochodzimy do sedna. Bo czy może być coś piękniejszego od V8 z wałem korbowym typu Cross Plane, który ze względu na specyficzną kolejność zapłonów w cylindrach bulgoce jak klasyczne amerykańskie potwory? No, może trochę ciszej, bo europejscy producenci jednak dbali o uszy przechodniów. Ale po założeniu odpowiedniego wydechu i ten samochód potrafi nieźle drzeć japę.


No i pojemność 4,5 litra i moc 240 KM to jak na warunki amerykańskie tamtych lat mikrosilnik. Niemniej dla przeciętnego mieszkańca Europy silnik brzmiał i robił robotę. Do setki samochód przyspieszał w 7,5 sekundy, a jego prowadzenie ze względu na układ transaxle było idealne. Porsche osiągało prędkość 229 km/h - i to wystarczało. Auto początkowo można było nabyć z 5-biegową manualną skrzynią lub 3-biegowym automatem. Z wiekiem pojemność silnika rosła, podobnie jak moc i ilość biegów w automacie, by ostatecznie zatrzymać się na pojemności 5 litrów, mocy 350 KM i momencie obrotowym 500 Nm. Natomiast automatyczna skrzynia biegów dostała czwarty bieg. Manual pozostał bez zmian, jeśli chodzi o liczbę biegów. Z tym silnikiem samochód zbierał się do setki w 5,4 sekundy i osiągał prędkość 270 km/h, a to było aż nadto. 


Według mnie to Porsche bardzo dobrze zniosło próbę czasu. Samochód ten był jednym z moich ulubionych aut z gum Turbo. Nie był ani najszybszy, ani najmocniejszy, za to był ładny. Dziś samochód to poszukiwany youngtimer i jego ceny rosną. O ile 10 lat temu można było spokojnie kupić zadbane Porsche 928 za 5000 euro, o tyle dziś trzeba za rozsądnie utrzymany egzemplarz zapłacić dwukrotnie i ponad dwukrotnie więcej. I jego ceny będą wzrastać, więc warto się zastanowić, czy czasem nie potrzebujesz takiego odmieńca, by olśniewać na zlotach? Ja bym z chęcią nabył takie auto, a już na pewno z dziką rozkoszą bym się taką perełką przejechał!

Artykuł napisałem dla Joe Monster

Bonus tylko dla czytelników tej strony!

Odnośnie silników, to parę ciekawostek o nich. W tak zwanym międzyczasie 928 dostało silnik 4,7 litra SOHC o mocy 300 KM i momencie 380 Nm pozwalającym osiągnąć prędkość 245 km/h i przyspieszać do setki w 6,2 s. Następnymi były silniki 5,0 SOHC o mocy 320 KM i DOHC o mocy 330 KM, aż do opisywanego wyżej 350 konnego potworka. Jako ciekawostka - samochód z silnikami 320 i 330 konnym był miał większą prędkość maksymalną niż ten z silnikiem 350 KM. Za to gorzej przyspieszał. Inżynierowie Porsche poszli po rozum do głowy i w ostatnim modelu 928 postawili na przyspieszenie, kosztem niższej prędkości maksymalnej. I w moim odczuciu to było bardzo dobre posunięcie.  Dość ciekawym wybiegiem ze strony Porsche była rezygnacja z tulei cylindrów. Tłok poruszał się bezpośrednio w bloku silnika. Powiecie szaleństwo? Otóż nie. Ten aluminiowy blok dzięki dość dużej zawartości krzemu sprawiał to, że gładzie cylindrów były idealnie gładkie i bardzo odporne na ścieranie a to dzięki temu, że Porsche pozbywało się aluminium w okolicach gładzi cylindrów pozostawiając tam mikro warstwę krzemu na tyle grubą, żeby się nie ścierała i na tyle cienką, by dobrze oddawała ciepło do bloku. Dodatkowo tłoki z pierścieniami pokrytymi chromem sprawiały, że silnik jest praktycznie niezniszczalny (powyższe słowa nie dotyczą  Clarksona, który zatarł ten silnik w Top Gear w wyzwaniu Porsche (s05e06). To Porsche z silnikiem 5.0 DOHC miało także najdłuższy pasek rozrządu na świecie. I do dziś nie skonstruowano silnika z tak długim paskiem. 

Czy przypatrzyliście się uważnie fotce wnętrza przedstawiającej tylną kanapę? To także nie jest zwykła 928. 

Jest to prototypowa wersja Porsche 928H50 z czterema otwieranymi drzwiami i nadwoziu kombi. Drzwi tylne otwierały się jak w późniejszej Maździe RX8 (już wiadomo skąd Japończycy brali inspirację. A samochód był zaprezentowany w roku 1987 i posiadał 330 konny silnik V8. Poniżej kilka fotek tego cudaka.




3 komentarze:

  1. Moje wymarzone Trio Ford Mustang 1966, Porsche 928, Fiat 125p. Każdy z tych trzech na tym samym pierwszym miejscu. Mam nadzieje kiedyś kupić choć jeden z tych trzech. Fajny artykuł. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo, że 928 nie był popularny wśród fanów marki, to mi osobiście się bardzo podoba :) Kilka razy widziałem na żywo, ale nie miałem okazji się przejechać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię Porsche - nawet takim modelem chętnie bym pojeździł.

    OdpowiedzUsuń

Proszę komentować artykuły. Proszę nie robić wycieczek osobistych do innych komentujących. Proszę nie reklamować swoich stron w komentarzach. Takie komentarze będą usuwane, a nagminne niestosowanie się do próśb spowoduje zaostrzenie dodawania komentarzy.