Proszę wyłącz adblocka. Staram się, by reklamy nie przeszkadzały w czytaniu strony...

piątek, 18 marca 2016

Audi Quattro - legenda dróg + bonus

W roku 1980 Audi przedstawiło samochód, który na zawsze miał odmienić świat motoryzacji. Zdominował trasy rajdowe - a kierowcy go pokochali. Przed Tobą samochód, który odczarował napęd na cztery koła.


Tak naprawdę to Audi Quattro nie było pierwszym osobowym samochodem z napędem 4x4, bo takim był Jensen FF, ale wyprodukowano go w zaledwie 320 egzemplarzach. Natomiast Quattro było pierwszym samochodem, który napęd 4x4 wniósł na rajdowe trasy. W tym artykule zajmę się cywilną wersją samochodu. A jego historia zaczęła się dość ciekawie. 

Jest rok 1977 - Audi testuje model 200, czyli bardziej ekskluzywną odmianę modelu 100. Do napędu tegoż modelu użyto silników o większej pojemności i mocy niż w modelu 100. O ile na suchym model spisywał się rewelacyjnie, o tyle na śniegu samochód dostawał niemiłosierne baty od także testowanego wówczas Volkswagena Iltisa. Wtedy to główny konstruktor Audi - Ferdynand Piech - wpadł na pomysł zaadoptowania napędu 4x4 do samochodu osobowego. A że wraz z Jorgiem Bensingerem i Hansem Nedvidkiem byli w trakcie prac nad samochodem sportowym, wybór stał się oczywisty. Pakujemy tam napęd 4x4 i przy okazji skoro auto będzie miało odpowiednią trakcję - damy mu najmocniejszy silnik, jaki posiadamy, czyli 2,144 cm3 o mocy 200 koni. 

Słowo się rzekło - czas się wziąć do roboty. Początkowo samochód był oparty na modelu Audi 80 B1, ale w roku 1978 firma zmieniła linię 80 i również nasz bohater został przeprojektowany, czyli stworzony ponownie od zera. Konstruktorzy spieszyli się z wypuszczeniem modelu, by nie zastała ich kolejna zmiana linii 80 (niesłusznie, bo model 80 B2 był produkowany przez parę ładnych lat) i już w roku 1980 świat ujrzał Quattro. Z zewnątrz laik powie - toć to Polonez! Zgoda - takie kształty były na topie i Polonez Coupe wyglądał podobnie. Ale... Poszerzone błotniki, szerokie opony i dźwięk silnika zdradzał przeznaczenie auta. Był to sportowiec z krwi i kości. 


Sylwetka samochodu ewoluowała. Już w roku 1982 zrezygnowano z czterech pojedynczych świateł (znanych z modelu Audi 4000) na rzecz dwóch zespolonych podwójnych. A w roku 1984 samochód przeszedł modernizację, a raczej face lifting podobny do tego, jakim poddano model 80, czyli nowa deska rozdzielcza (inne przełączniki wokół zegarów) oraz pochylony przód. Równolegle z Quattro Audi produkowało model Coupe, który od Quattro różnił się przede wszystkim kształtem błotników - w Quattro były one poszerzane nad kołami. By bardziej zagmatwać sytuację - model Coupe wychodził także z napędem 4x4 i nazywał się Audi Coupe Quattro (na zdjęciu poniżej).


W roku 1985 Audi weszło w komitywę z Walterem Treserem i prowadzoną przez niego firmą Treser. Owocem tego mariażu był model Audi Quattro Treser Roadster, wyprodukowany w 39 egzemplarzach...


Samochód miał składany elektrycznie sztywny dach.


A także przepiękne czarne światła tylne (na 10 lat przed tym, zanim stało się to modne) i one były już wyprodukowane w tysiącach sztuk. Zresztą Tresery były bardzo popularne w autach VW/Audi w latach 80. i 90. I jak dla mnie ten samochód z czarnym tyłem wygląda po prostu szałowo! Sporo się działo we wnętrzu pojazdu, ale o tym za chwilę. 


W środku wszystko podporządkowane czerpaniu frajdy z jazdy. Wyprofilowane kubełkowe fotele firmy Recaro z ramkowymi zagłówkami. Fotele w standardzie ze zwykłego materiału, jednak za dopłatą Audi było skłonne wyposażyć auto w welurowe, a nawet skórzane obicia tapicerskie. 


Na tylnej kanapie mogą wygodnie podróżować dwie osoby i mniej wygodnie - trzy. Auto było zarejestrowane jako pięcioosobowe. Wyrazy współczucia dla środkowego pasażera tylnej kanapy.


Zestaw wskaźników - funkcjonalny i podstawowy. Prędkościomierz, obrotomierz, zegarek oraz wskaźniki ciśnienia doładowania i ilości paliwa. To miało wystarczyć. Także w standardzie było ogrzewanie tylnej szyby, światło przeciwmgłowe tylne, wspomaganie kierownicy oraz tylna wycieraczka. Minimalizm i ascetyzm.


I tu zaczynała się lista opcji. A była ona dość bogata. Obejmowała ona między innymi dodatkowe zegary w konsoli środkowej w postaci dwóch pasków diodowych (wskaźnik temperatury oleju oraz woltomierz, na zdjęciu nad zapalniczką), klimatyzację, ABS (opcja po roku 1987), elektryczną regulację wysokości świateł, elektryczne sterowanie szyb i lusterek, pneumatyczny centralny zamek, skórzaną tapicerkę, podgrzewanie siedzeń, system auto check z syntezatorem mowy, szyberdach (w droższej opcji z listy dodatkowych opcji - sterowany elektrycznie), komputer pokładowy i totalny odjazd - zegary digital podświetlone początkowo na zielono, a po roku 1989 na czerwono. Tu z kolei wskaźnik doładowania został zastąpiony wskaźnikiem temperatury cieczy chłodzącej (ponoć ekrany LCD nie wyrabiały ze wskazaniem zmian ciśnienia doładowania - obsługiwały je jeszcze zbyt wolne procesory). Z tym że auto wyposażone we wszystkie opcje kosztowało dwa razy więcej niż wersja podstawowa, a ta z kolei była dwukrotnie droższa od podstawowej wersji modelu 80... 


Jedyne czego się nie dało kupić w opcji to były silniki. W całej 11-letniej historii modelu były trzy różne, jednak nigdy nie były dostępne trzy naraz. Każdy miał pięć cylindrów i turbo. W latach 1980 - 1987 silnik miał pojemność 2,144 cm3 i moc 200 KM. W latach 1987 - 1989 zastosowano silnik 2226 cm3 o mocy 200 KM. W latach 1989 - 1991 silnik 2,2 wyposażono w 20 zaworową głowicę i jego moc wzrosła do 220 KM. Silniki posiadały wtrysk paliwa. Silnik został umieszczony dość nieszczęśliwie - przed osią przednią z prawej strony samochodu. Po lewej stronie umieszczono chłodnicę. Jednak była ona mała i silnik ten dość często miał problemy z przegrzewaniem. Mało tego...


Takie umiejscowienie silnika powodowało, że samochód miał ciężki przód i wykazywał dość sporą podsterowność. Napęd 4x4 miał spory wkład w takie a nie inne umieszczenie silnika - pamiętajmy, że ze skrzyni biegów wychodził wał napędzający koła tylne oraz półosie napędzające koła przednie. Jak się prowadziło Quattro? Na tle samochodów z napędem na jedną oś, biło je na głowę. Miałem przyjemność prowadzić Audi 200 quattro z najmocniejszym silnikiem 2,2 turbo 220 KM. I powiem szczerze, że było to dość spektakularne przeżycie. Takiej turbodziury to chyba nigdy nie przeżyję (chyba że znów zakupię auto z tym silnikiem). Ruszamy łagodnie, włączamy dwójkę, zwalniamy do minimalnych obrotów i dajemy gazu. Na początku nic się nie dzieje, auto jest wręcz ospałe, by po przekroczeniu 1700 - 1800 obrotów na minutę pokazać pazur. Przyspieszenie jest brutalne. Jeżeli uśpiło cię to, co się działo do tej pory i nie trzymasz mocno kierownicy - lądujesz na drzewie. Nagle zaczynają się dziać cuda, a świat ucieka do tyłu. Jest to wrażenie jedyne w swoim rodzaju, a brzmienia rzędowej piątki nie zapomina się do końca życia. I opisuję wrażenia z jazdy ciężkim i dużym modelem 200. W mniejszym Quattro wrażenia muszą być jeszcze bardziej spektakularne. Zresztą Quattro z tym silnikiem przyspiesza do setki w 6,3 sekundy i osiąga prędkość maksymalną 230 km/h, a te liczby same się bronią. Do roku 1987 samochód był wyposażony w stały napęd na 4 koła z blokowanym centralnym i tylnym mechanizmem różnicowym, a po roku 1987 samochód uzyskał centralny mechanizm różnicowy typu Torsen oraz uruchamianą przyciskiem blokadę tylnego mostu. 


W roku 1991 z taśm montażowych zjechało ostatnie Quattro. Legenda trwała przez 11 lat i rządziła na drogach przez cały okres produkcji. 


Quattro dziś? Cóż - to klasyk. Bardzo drogi klasyk. Ceny zaczynają się od 90 000 złotych za zaniedbane i wymagające opieki i serca egzemplarze. Te zadbane oscylują w przedziale cenowym 220 000 - 300 000 złotych. A te wyjątkowe - S1 czy Sport Quattro? Tu nie ma reguły. Ceny przekraczają 1 500 000 złotych. Czym jest Audi Quattro dla mnie? To samochód marzeń - w moim top 3. Pozostałe dwa przedstawię niebawem, a będą to totalne niespodzianki (przynajmniej jeden z nich). A sama nazwa Quattro przetrwała i oznacza napęd na 4 koła w każdym samochodzie wyprodukowanym przez Audi.

Artykuł napisałem dla Joe Monster

Bonus tylko dla czytelników tej strony!

W roku 1983 Audi stworzyło model o nazwie Audi Sport Quattro. (Seria S jak sport u Audi rozpoczęła się właśnie od tego modelu). Skrócono rozstaw osi, powiększono moc. Z silnika 2,1 litra wykrzesano 306 KM. Podniesiono cenę. Do ponad 200 000 marek niemieckich. Nie robi wrażenia? Porsche 911 turbo kosztowało wówczas 100 000 marek. Wyprodukowano 220 sztuk tego samochodu. Więc jak widać Audi było bardzo pewne tego modelu. Samochód wprowadzono na rajdy i natychmiast go w rajdach zbanowano. Był za szybki. Za bardzo odstawiał konkurentów. Dlatego też specjalnie z myślą o nim stworzono grupę B. Później rodzina Quattro zyskała jeszcze jednego potwora. Taką wisienkę na torcie. 20 sztuk z tych 220 nazywało się Audi Sport Quattro S1. Protoplasta rodu S. Pierwszy z gatunku. Czym się owe 20 sztuk charakteryzowało? Mocą. Wynosiła ona 530 KM (w aucie drogowym) i samochód do setki przyspieszał w 2,6 sekundy. O cenie wspominał nie będę, bo cena za zwykłe Sport Quattro była wręcz promocyjna w stosunku do S1... I to wszystko zrobili znani z chłodnych kalkulacji Niemcy. Ironia losu. Grupa B powstała dzięki niemieckiemu autu. Skończyła się przez Włoskiego kierowcę. Inne Niemieckie auto szykowane na potrzeby grupy B nigdy w niej nie wystartowało, za to napsuło krwi włoskiej firmie. Ale o tym opowiadałem tutaj. Dziwna zajadłość u byłych sojuszników... 


3 komentarze:

  1. Świetny artykuł, aż by się człowiek chociaż chwilę przejechał tą bestią... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny artykuł fajoskie autko

    OdpowiedzUsuń
  3. czekam na kontynuację opisu esek, dla mnie nr1 od audi jest rs2

    OdpowiedzUsuń

Proszę komentować artykuły. Proszę nie robić wycieczek osobistych do innych komentujących. Proszę nie reklamować swoich stron w komentarzach. Takie komentarze będą usuwane, a nagminne niestosowanie się do próśb spowoduje zaostrzenie dodawania komentarzy.