Proszę wyłącz adblocka. Staram się, by reklamy nie przeszkadzały w czytaniu strony...

środa, 24 lutego 2016

Mój były Passat B5 w TDI - czyli jak opisać samochód, który każdy zna?

Będzie trudno. Będzie ciężko. Dlaczego? Bo jak opisać coś, co było opisane setki tysięcy razy? Niemniej spróbujemy.

Passat B5. A jak Passat B5 to najlepiej w TDI. I w kombi. Taki właśnie model jest dzisiejszym bohaterem.




Jest rok 1996. VW przedstawił nowego Passata. Był on zaskoczeniem dla wszystkich, bo nagle okazało się, że VW do projektowania samochodów prócz siekiery i piły mechanicznej użył krzywików. W sedanie zachwycano się pięknym łukiem dachu wzdłuż szyb bocznych (który to łuk powtórzono w Mondeo, po tym jak Ford podkradł projektantów Passata od VW). Piękny łuk dość szybko wyszedł z mody i dziś jest nie na czasie. Na szczęście do projektowania kombi użyto starych metod, wzięto to w czym byli najlepsi, czyli siekiery i linijki i w kombi dach jest prosty. Więc nie wychodzi tak szybko z mody. Zresztą od lat VW ma dość dobry przepis na Passata - brzmi on - zero ekstrawagancji - tylko klasyka, która się podoba okraszona nutką nowoczesności. Póki co sprawdza się to w ten sposób, że Passatów sprzedaje się tyle, co Lagun i Mondeo. Razem wziętych. Passat B5 był produkowany przez 10 lat. W swojej historii przechodził kilka zmian. W 1998 roku dostał nową centralną elektrykę i niebiesko- czerwone podświetlenie zegarów. W 2000 roku wygładzili mu zmarszczki i powstała wersja FL, a w 2003 wsadzili mu kierunkowskazy do lusterek i pozbawili małego lusterka prawego. To wystarczyło by B5 rządził na drogach do roku 2005.


Silnikowo - wiadomo Passaty mają albo jedyne słuszne TDI, albo drugie słuszne, czyli doładowane benzynowe 1,8 20V. Reszta silników jest niezgodna ideowo. Chociaż do mnie osobiście najbardziej przemawia 275 konny 4 litrowy W8. Niestety - mam słuszny ideowo 1,9 TDI taki opiszę. Firma obiecywała, że będzie w nim 131 koni. Firma dołożyła wszelkich starań, by silnik był niezawodny. Po prawie 150 000 km jakie ten silnik zrobił czas obnażyć prawdę. Udałem się na hamownię. I okazało się, że VW jest nadzwyczaj szczodry. Silnik ma po tym przebiegu nadprogramowe konie. I wcale niemało, bo aż 26 kucyków ma ponad standard. A jeszcze lepiej wygląda to z momentem obrotowym. Jest ponad 55 Nm więcej, niż obiecywał producent. Czyli... Dostałem silnik Malucha (Fiata 126p) gratis. Samochód jest zrywny i to czuć. Pomimo tego, że ma Tiptronica potrafi zaskoczyć.

Czy jest zielony? Nie - jest srebrny. Spełnia normę Euro 4 i na tym poprzestańmy. Każda wyższa norma Euro, to zabijanie motoryzacji. Poprzez ideę downsizingu i planowe postarzanie produktów nasza planeta więcej traci, niż zyskuje. Spaliny z samochodów wnoszą 3% do ogólnej puli zanieczyszczeń, ale ich przetwarzanie, utylizacja czy wytwarzanie nowych pojazdów to już nie 3%, a 20%. I przy okazji odpady niezutylizowane zaśmiecają ziemię. Jak ekolodzy zaczną sobie z tego zdawać sprawę - może skończą zabijać motoryzację kolejnymi bzdurnymi normami euro? Póki co mój Passat potrafi zasadzić porządnego dymka z sadzy, plując w twarz ekologom, ale przynajmniej się nie psuje. Przez te wszystkie lata ze mną (prawie 10 lat) zabolało go sprzęgiełko na alternatorze i wiskoza. I tyle. A co do przyjemności z jazdy? Przyspiesza i to jest najważniejsze. Całkiem zwinnie idzie wyprzedzanie, a jak trzeba - potrafi zahamować. Przedni napęd nie skłania do szaleństw i jazdy bokami, dzięki czemu opony nie zużywają się tak szybko. Gdy chce się efektownie ruszyć - włącza się kontrola trakcji, którą można CAŁKOWICIE wyłączyć naciskając na krótką chwilę przycisk ESP. Panowie z Jaguara słyszą? Wystarczy nacisnąć, a nie trzymać 10 sekund. I trakcja wyłącza się całkowicie.


A jeśli mowa o ESP - to przejdźmy do prowadzenia samochodu. Dzięki zastosowaniu wielowahaczowego zawieszenia samochód połączył wiele skrajności. Jest zawieszony miękko, jednocześnie zawieszenie jest sprężyste. I nie przechyla się na zakrętach. O samochodzie można powiedzieć tyle, że jedzie tam, gdzie kierowca zamierza, by pojechał, a nie mniej więcej tam, gdzie obierzemy kierunek. A jak sytuacja jest kryzysowa włącza się ESP (o ile wcześniej go nie wyłączymy przez krótkie - powtarzam krótkie naciśnięcie guziczka z symbolem ESP, a nie przytrzymywanie 10 sekund jak w Jaguarze, a nie wyłączymy, bo na zegarach świeci się denerwująca kontrolka kontroli trakcji). Na szczęście nie włącza sie zbyt często, czyli zawieszenie samo z siebie jest zrobione porządnie. A co do padających wahaczy... Nie wiem - żadnego nie wymieniałem, wszystkie są oryginalne i w doskonałej kondycji (z przewrażliwienia badam samochód na szarpakach raz na pół roku). Zawieszenie mamy z głowy.


Przejdźmy do wnętrza. Tu mi VW nie poskąpił (a w zasadzie to szarpnął się pierwszy właściciel). Bo prócz szyberdachu i 4x4 jest to pełna opcja. I co najważniejsze - po prawie 15 latach wszystko działa! A co do ergonomii. Mam wrażenie, że VW zatrudnił setki tysięcy osób i każdą sadzał w modelowym kokpicie mówiąc - zapal światła. Włącz awaryjne. Włącz radio. Ustaw lusterka. I każdorazowo notując gdzie badana osoba sięgała. Skutek tego jest taki, że odruchowo sięgając do włącznika świateł - ów włącznik rzeczywiście się tam znajduje. Tak samo rzecz się ma z każdym innym wyłącznikiem (włącznikiem). Nie ma niespodzianek - no może poza jedną w słupku na dole - gdzie został umieszczony wyłącznik ultradźwiękowych czujników wnętrza. Niemcy powiedzieli - hej - zobaczcie - zaszaleliśmy stylistycznie - umieściliśmy wyłącznik na słupku! Lekcję szaleństwa powinni brać od Francuzów - ich nikt nie prześcignie - oni są mistrzami. Przykłady? Renault Megane pierwszej generacji. Wyłączniki opuszczania tylnych szyb umieszczono w podłodze pomiędzy fotelami na końcu niskiego tunelu. Gdy siedzenie kierowcy ma podłokietnik - nie ma siły, by kierowca dysponujący normalnie zginającą się ręką otworzył bądź zamknął tylne szyby. Raczej zamknął, gdyż otwierają je pasażerowie nogami. I to zupełnie przypadkowo. Skutek tego jest taki, że oni otworzą, a kierowca nie zamknie. I oni w zimę zamarzają. I dobrze - nauczą sie nie wierzgać nogami. W Passacie przyciski są na drzwiach, więc problem zamarzania pasażerów odpada. Kolorystyka kokpitu jest monotonna. Nie ma szaleństwa z cytowanego Megane, gdzie naliczyłem 7 odcieni szarości, a górny i dolny przycisk od ogrzewania szyby przedniej i tylnej były w innych kolorach. Tu wszystko jest idealnie pod kolor. Wręcz nudne. Żeby nie było do końca aż tak bardzo po niemiecku powiedzieli - patrzcie - niebieskie podświetlenie zegarów - stać nas na szaleństwa! Szkoda, że VW z niego zrezygnował - było wyjątkowe, a teraz jest białe jak w każdym nowym samochodzie. Wielka szkoda.



Do bagażnika swobodnie wejdzie europaleta. A jak się złoży siedzenia, to nawet kilka.


Bezpieczeństwo - 6 poduszek powietrznych (2 czołowe, 2 boczne w fotelach i 2 kurtyny) i 4 gwiazdki NCAP - muszą wystarczyć.


Komfort. W samochodzie mamy wspomaganie kierownicy, podgrzewane fotele, skórzaną tapicerkę, klimatyzację, elektrycznie sterowane fotele z pamięcią, nawigację i reflektory bixenonowe na żarówkach D2S, więc tych niezniszczalnych. I jak napisałem wyżej - wszystko działa. Dla projektantów i wykonawców gadżetów należą się odznaczenia. Wyposażeniowo samochód nie ma się czego wstydzić nawet w czasach obecnych. W zimę jest ciepło w tyłek, a w lato z kratek wydobywa się przyjemny chłodek. I co dla mnie najważniejsze. Ręczny to ręczny. Mechaniczny uruchamiany za pomocą dźwigni pomiędzy fotelami, a nie za pomocą magicznego przycisku. I można nim porządnie szarpnąć podczas jazdy po łuku, a samochód wykręci efektowny piruet. Należy przy tym pamiętać o wyłączeniu kontroli trakcji, bo w przeciwnym wypadku z efektownego piruetu zrobi się efektowne spotkanie z pobliską ścianą... A nie wiem, czy wspominałem trakcję wyłącza się prosto poprzez krótkie naciśnięcie przycisku ESP (a nie przytrzymywanie 10 sekund jak w Jaguarze).


Skrzynia biegów. Pięciobiegowy automat z funkcją manualnej zmiany (Tiptronic). W momencie powstania była to najszybsza skrzynia na świecie. Nawet dziś daje radę. Wiadomo, że do DSG jej daleko, ale za to Francuski wynalazek, czyli DP0 bije na głowę. W porównaniu do niej zmianę biegów w Tiptronicu można uznać za szatańsko szybką. Jest dobrze, a podczas redukcji przy wyłączonej trakcji (a wyłącza się ją prosto o czym mam wrażenie, że pisałem) samochód potrafi zamielić kołami.
Ocena ogólna. Pomimo upływu lat sylwetka może się podobać. Wnętrze się troszkę zestarzało, ale tylko stylistycznie. Bo jeśli idzie o materiały tapicerskie, to nadal wygląda świetnie. Panowie z Wolfsburga - postaraliście się. Udowodniliście, że jeszcze 20 lat temu potrafiliście stworzyć ikonę - bez awangardy stylistycznej, za to trwały samochód. Cóż zatem się stało, że dziś nie potraficie tego dokonać? Do największych zalet samochodu zaliczam komfort podróżowania, przestronność wnętrza, trwałość materiałów, niezawodność działania i tę pewność, ze wsiądę do samochodu i dojadę na miejsce. I wrócę bez żadnej awarii. No i łatwość wyłączania kontroli trakcji. Panowie z Jaguara słyszą? Do wad? Cóż brakuje mi W8 i 4motion. I tylko i aż tyle. Póki co moja przyjaźń z Passatem trwa nadal.
A na zakończenie - przycisk ESP (z lewej na dole) - który należy przycisnąć raz na krótko, by wyłączyć trakcję.


A na poważnie to:

1,9 TDI AWX
Moc: prawie 157 KM
Moment: 365 Nm
Skrzynia biegów: Automatyczna
Przebieg samochodu w chwili sprzedaży - 146 000 km


Co w nim było?

Wersja highline
- chromy na listwach
- chromowane relingi
- bi-xenon (spryski świateł i samopoziom)
- światła przeciwmgłowe
- ABS/ESP
- 6 poduch (czołowe boczne i kurtyny)
- wspomaganie kiery
- central zamek z pilotem
- elektryka szyb x4
- elektryka foteli z pamięcią fotela kierowcy
- elektryka lusterek (niestety bez składania, ale się to nadrobi kiedyś)
- grzanie foteli z przodu
- skóra
- tempomat
- tiptronic
- samościemniające się lusterko
- czujnik deszczu
- nawigacja
- DSP
- pełny fis
- climatronic
- schowek na okulary zamiast rączki nad drzwiami kierowcy
- zintegrowane foteliki dla dziecka na tylnej kanapie
- firmowo przyciemniane szyby tylne (drzwi, bagażnik i klapa wymienione przeze mnie, kupione okazyjnie - 300 zł za szyby, 150 za wymianę pod warunkiem pozostawienia w zakładzie tylnej szyby - na co przystałem wyszło taniej, niż folia i nic nie pryszczy, nie odstaje)
- ambiente w lusterku
- wykończenia w drewnie (ale z tym coś będę kombinował)
- firmowo obniżona zawiecha - 20
- kierownica wielofunkcyjna
- grzanie lusterek i dysz sprysków

Moje mody:

- LCD w zagłówki
- Zmieniarka MP3 zamiast standardowej CD
- DVD + tuner TV na przód (wyświetlane w nawigacji)
- grill bez znaczka (Jom)
- czujniki parkowania przód + tył
- zestaw głośnomówiący bluetooth (thb Bury 9045)
- kamera cofania
- diody led własnej roboty w całym aucie (nie kupowałem gotowców, bo to zło)
- Hella DynaView EVO 2 (świetny zestaw akcesoryjny doświetlający pobocza i mający funkcję przeciwmgłowych)
- Lampka W8 (z ambiente)
- us look (obrysy - to taka moja namiastka auta z USA - kiedyś spełnię swoje marzenia)
- oświetlenie nóg po otwarciu drzwi na przód i tył
- lampy na tył Dectane Litec LED (drogie, lecz ładne)
- aluminiowe ramki w środku, zamiast kredensu, który tam był
- światła dzienne Philips DayLight Guide. Na noc się przyciemniają i robią za postojówki (to rozwiązanie Philipsa jest zgodne z prawem i wygląda zarąbiaszczo)
- alusy pomalowane na stalowo-siwo.

Co uruchomiłem:
- vagiem domykanie i otwieranie szyb z pilota
- zamykanie autka po przekroczeniu 15 km/h

Wszystkie mody zrobiłem sam.

Samochód był dostosowany go potrzeb osoby z dysfunkcją kończyn dolnych - stąd to koło na kierownicy.


A do końca wpisu pozostawiam Was sam na sam z Passatem - jeszcze kilka jego zdjęć i trochę słów na koniec.

















A jaki samochód mam obecnie? Obecnie nie mam samochodu. Żona ma i wystarczy. A z Passata można się wyśmiewać, można mówić - król wsi, wieśwagen

. Można go hejtować na wszystkie sposoby, ale to nie zmieni faktu, że to bardzo praktyczny i trwały samochód. A rodziny naprawdę docenią jego funkcjonalność. I o ile nie ma przebiegu idącego w setki tysięcy kilometrów (w Polsce standardowo 186 000 albo 198 000 km) - to samochód, który będzie służył bezawaryjnie i cieszył właściciela przez parę lat.

Kopiowanie tylko z podaniem źródła!

A na koniec polecam strony, które lubię:



3 komentarze:

  1. Za ile został sprzedany Passacik, jeśli to nie tajemnica :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem nazwę Volkswagen powinno się tłumaczyć jako "samochód dla ludzi"

    OdpowiedzUsuń
  3. Niby banalny passat a jednak fanie opisany

    OdpowiedzUsuń

Proszę komentować artykuły. Proszę nie robić wycieczek osobistych do innych komentujących. Proszę nie reklamować swoich stron w komentarzach. Takie komentarze będą usuwane, a nagminne niestosowanie się do próśb spowoduje zaostrzenie dodawania komentarzy.