Proszę wyłącz adblocka. Staram się, by reklamy nie przeszkadzały w czytaniu strony...

piątek, 26 lutego 2016

Jak przygotować samochód do zimy?

Na pytanie zawarte w tytule artykułu najczęściej pada odpowiedź - zakładam opony zimowe. Ale to nie wszystko. Poniżej postaram się opisać o co zadbać, by w miarę bezproblemowo przeżyć zimę.


Akumulator


Prąd to rzecz podstawowa w samochodzie. Zwłaszcza zimą. Bez prądu nie ma jazdy. O ile dawniej akumulatory żyły po 10 lat, o tyle te najnowsze kończą się po max 5 latach. A najczęściej przeżywają jedynie okres gwarancyjny i cześć. Tak więc jeśli ostatnio masz problemy z rozruchem auta, jest w 100% pewne, że zimą samochodu nie uruchomisz. Koszt akumulatora to naprawdę niewielki wydatek w porównaniu do komfortu, jaki daje ci dotarcie do pracy samochodem zamiast korzystania z wyziębionych środków komunikacji miejskiej.
A co w przypadku, gdy masz nowy akumulator i zaczynają się problemy z rozruchem? Taki samochód należy oddać do elektryka samochodowego, by zajął się alternatorem, regulatorem napięcia i rozrusznikiem oraz przejrzał instalację elektryczną auta pod kątem pożeraczy prądu na postoju. Po przeglądzie i ewentualnych naprawach należy podładować akumulator i z utęsknieniem oczekiwać zimy. Nowe akumulatory są bezobsługowe, więc nie ma sensu uzupełniać elektrolitu czy badać jego stężenie. Warto też zaopatrzyć się w kable rozruchowe. Ale nie takie najtańsze z marketu. Pójdźmy do sklepu motoryzacyjnego i poprośmy sprzedawcę o dobre kable. Można przyjąć, że te kosztujące około 80 - 120 zł będą w sam raz!

Światła samochodowe


Czy pamiętasz kiedy ostatnio wymieniałeś żarówkę w aucie? Nie? No to najwyższy czas, by sprawdzić oświetlenie samochodu. Zmrok zapada szybciej, więc zasada widzieć i być widzianym obowiązuje ze zdwojoną siłą. Przypatrz się uważnie reflektorom samochodowym. Najczęściej są one wykonane z plastiku. Jeżeli są zmatowiałe - możesz spróbować je zregenerować. Nie jest to trudne, a poradników jest cała masa. Poniżej jeden z nich.
Jeżeli zauważysz przepaloną żarówkę w światłach pozycyjnych czy oświetleniu rejestracji - wymień ją. Obecnie samochody korzystają z jednowłóknowej żarówki postojowej tylnej i stop. Po prostu w przypadku świateł postojowych taka żarówka świeci się ciemniej. Więc przepalenie świateł postojowych jest równoznaczne z brakiem świateł stop. Warto też zawczasu wymienić żarówki w reflektorach przednich. Szczególnie żarówki odpowiedzialne za światła mijania. Lepiej to zrobić teraz pod domem, jak jest w miarę ciepło, niż robić to w nocy, na poboczu, podczas padającego śniegu i wiejącego wiatru po to, by uniknąć zabrania dowodu rejestracyjnego w przypadku zatrzymania przez policję, która powie nam, że mamy niesprawne światło i każe usunąć usterkę na miejscu lub zabierze dowód. I wtedy najczęściej pukanie w reflektor nie pomaga.

Oczywiście gdy mamy oświetlenie LED czy światła wyładowawcze (oryginalne ksenony), żadnych wymian nie robimy. Bo w przypadku, gdy się zepsuje i jedno, i drugie, nie ma mowy o jakiejkolwiek naprawie na miejscu. Tak więc - zadbajmy o oświetlenie. I woźmy ze sobą ściereczki. Są w każdym sklepie spożywczo-przemysłowym, są niedrogie, a możemy przetrzeć nimi z błota i śniegu światła pojazdu i rejestrację.
I tu jeszcze mała uwaga. Kupujmy żarówki markowe. Znanych producentów. Nie kuśmy się na taniochę no name z Chin. O tym napiszę szerszy artykuł, by wyjaśnić to wszystko.

Ważne: Po wymianie żarówek pojedź na korekcję ustawienia świateł. Taka usługa w większości stacji kontroli pojazdów jest bezpłatna. W przypadku aut ze światłami ksenonowymi (żarówka typu D) korekcji ustawienia może dokonać jedynie ASO. I tam się udajmy, bo inaczej światła mogą działać nieprawidłowo.


Opony


Zmiana opon na zimowe to podstawa. I mówię to na serio. Zimówki w przypadku jazdy po błocie pośniegowym czy śniegu są nie do przecenienia. Z oponami zimowymi jest jednak ten kłopot, że większość wymienia je na nowe wtedy, gdy ich bieżnik zrówna się ze wskaźnikiem TWI. Nie czekajcie do tego. Opona zimowa, na której pozostało około 4 mm bieżnika traci ponad 60% swoich właściwości i jej skuteczność działania na śniegu i błocie pośniegowym jest porównywalna z oponami letnimi. Czyli gdy na oponie zimowej pozostanie 4 mm bieżnika - wymieńmy ją. Bo o ile 4 mm bieżnika na oponie letniej to wynik przyzwoity, o tyle na zimówce to wynik nie do zaakceptowania. Dlaczego? Chodzi o lamele, dzięki którym opona zimowa tak dobrze sobie radzi na śliskich nawierzchniach. Co to takiego te lamele? Mówiąc najprościej to specjalne nacięcia na bieżniku opony, które powodują to, że opona lepiej trzyma się na śliskim. W przypadku zużycia bieżnika do głębokości 4 mm po lamelach najczęściej pozostaje tylko wspomnienie.

Gdy kupujemy opony używane, starajmy się kupić nie starsze niż dwuletnie. Mieszanka, z których jest zrobiona opona zimowa traci swoje właściwości o wiele szybciej niż mieszanka z opon letnich, bowiem zimówki pracują w naprawdę ekstremalnych warunkach. I mają kontakt z solą czy środkami rozpuszczającymi śnieg, co samo w sobie zbyt korzystne dla opony nie jest. Wiem, że w przypadku starszych aut wydatek na nowe opony zimowe może okazać się nie do przeskoczenia, a używanych zimówek w dobrym stanie jest bardzo mało. W takich przypadkach możemy zdecydować się na opony bieżnikowane. I powiem szczerze - miałem takie opony w jednym z aut, wykorzystywanym tylko do jazdy po mieście i naprawdę wyśmienicie sobie radziły. Były to opony jednego z polskich producentów i takie rozwiązanie jak najbardziej popieram. Te opony sprawdzają się dużo lepiej niż jakiekolwiek letnie opony zimą. I ja wyznaję zasadę - opony z lepszym bieżnikiem na tylną oś. Niezależnie od rodzaju napędu. Lepiej, jak najpierw wpadną w poślizg przednie koła. Można się wybronić, bo podczas hamowania te koła się dociążają i odzyskują sterowność. W przypadku, gdy na mokrej drodze w koleinach przyczepność stracą tylne koła - wtedy jest już bardzo groźnie...
W kwestii felg. Ja na zimę alufelgi z oponami letnimi zostawiam w garażu, a zakładam felgi stalowe. Dlaczego? W razie jakiejkolwiek przygody z krawężnikiem taką felgę wyprostować można prosto i tanio. Co do samych kół wyznaję zasadę, że na zimę nie liczy się wygląd, tylko praktyczność. Dlatego też zakładam koła o rozmiar węższe, o wyższym profilu, na mniejszej feldze. Z reguły dla każdego samochodu producent podaje jakie opony można stosować. I tak dla przykładu, jeśli jako letnich używasz opon o rozmiarze 205/55 R16, na zimę zdecyduj się na 195/65 R15. Będzie to z korzyścią dla komfortu i prowadzenia samochodu na śniegu. W przypadku, gdy nie wiesz jakie opony dobrać - możesz skorzystać z tabel zamienników dostępnych w sieci. Dobieraj takie opony, których obwód różni się jak najmniej od twojej opony. Nie dobieraj opon przypadkowo, bowiem wtedy wskazania prędkościomierza także będą dość przypadkowe. Na każdej osi miej opony tego samego rodzaju (ten sam bieżnik i producent i takie samo zużycie bieżnika). W nowoczesnych autach wyposażonych w ABS i ESP producent zaleca, by opony na każdym kole były identyczne (dopuszcza się niewielkie różnice zużycia pomiędzy osiami). Jest to warunek konieczny do prawidłowego działania systemów ESP i ABS. Kontroluj ciśnienie w oponach.

Ważne: Kiedy ostatnio badałeś geometrię ustawienia kół i zawieszenia? Może czas najwyższy pojechać na komputerowe badanie geometrii?

Zamki i uszczelki


Gdy nie masz centralnego zamka na pilota, to dobrze działający zamek to podstawa, by się dostać do samochodu. Więc ostatnie ciepłe dni wykorzystaj na konserwację zamków. W przypadku, gdy potrafisz wyjąć wkładkę i rozebrać oraz złożyć zamek - zrób to. Przeczyść jego elementy i przesmaruj jakimś technicznym, mrozoodpornym smarem lub smarem do zamków. Zadbaj też o ochronę zamka przed dostaniem się wody do środka. Z reguły jest to blaszka lub plastik na sprężynce. To musi działać. W przypadku, gdy nie wiesz jak wyjąć wkładkę, wpuść do zamka trochę oliwy i rozruszaj mechanizm. Odmrażacz do zamka to powinna być ostateczność. Dlaczego? Czyściłem sporo wkładek potraktowanych odmrażaczem. Część z nich poległa w walce i trzeba było niestety odwiedzić ślusarza, by dorobił nowe wkładki. A gdy musisz użyć odmrażacza, to noś go w kieszeni spodni, a nie trzymaj w samochodowym schowku, bo wtedy to na pewno się do niczego nie przyda. Uszczelki posmaruj smarem silikonowym albo specjalnymi preparatami do konserwacji uszczelek w sztyfcie lub sprayu. Takie preparaty powodują, że guma nie chłonie wilgoci i drzwi da się najczęściej otworzyć bez połowy uszczelki przyklejonej do nich. Warto dla swojego komfortu zadbać o uszczelki. Roboty niewiele, a w zimę bezproblemowe otwarcie samochodu to połowa sukcesu.

Lakier samochodowy i podwozie


To już chyba najwyższy czas, by porządnie umyć samochód i podwozie samochodu. Najlepiej zrobić to w myjni ręcznej, gdzie samochód myje pracownik myjni, lub w myjni szczotkowej, gdzie zamawiamy mycie podwozia i nadwozia, ale bez wosku! Po takim porządnym umyciu sam osobiście nałóż dobry wosk lub inny preparat chroniący lakier na bazie nanotechnologii. Podwozie potraktuj biteksem lub innym preparatem do podwozi. Możesz to zrobić sam, znajdując jakiś najazd samochodowy lub odwiedzając kolegę dysponującego kanałem. Zajmij się podwoziem i nadkolami i uwierz mi - kilka godzin spędzonych pod autem zaprocentuje i to poważnie w przyszłości. Dobry wosk czy inny preparat na bazie nanotechnologii powinien zabezpieczyć lakier na pół roku. No i co ważne - taki lakier się mniej brudzi. A gdy jest naprawdę bardzo brudny - wystarczy podjechać na myjnię bezdotykową i opłukać samochód wodą zdemineralizowaną. Ważne, by nie traktować auta proszkiem do mycia, bo jest on bardzo agresywny i szybko radzi sobie z woskiem i tym, co nałożyliśmy na lakier. Lepiej mieć samochód nie do końca domyty, ale zabezpieczony. Po takim myciu pojeździj autem, by wyschło i wytrzyj do sucha drzwi, którymi wsiadasz ściereczką, którą kazałem ci kupić w rozdziale o światłach. Bo jak zamarzną, to otworzysz je dopiero przy najbliższej odwilży.

Oleje, płyny i klimatyzacja


Skontroluj temperaturę zamarzana płynu chłodniczego. Ta usługa jest za darmo. A może okazać się, że w nowo zakupionym samochodzie zamiast płynu masz zwykłą wodę zabarwioną jakimś barwnikiem. Znam takie przypadki. Najczęściej właściciel dowiedział się, że coś jest nie tak, jak brok silnika leżał pod samochodem.

Skontroluj jak szybko silnik osiąga temperaturę roboczą i czy w ogóle ją osiąga. Jeśli nie - zajmij się termostatem. Trzeba go wymienić. Jeśli nie wymieniałeś jeszcze oleju w silniku czy filtrów, to teraz jest czas, by to zrobić. Pamiętaj, świeży olej to mniejsze opory rozruchowe zimą, a o tej porze roku każdy mniejszy opór to może być kwestia odpalenia lub nie samochodu. Właściciele Diesli powinni już zatankować, gdyż na stacjach pomiędzy 1 października a 15 listopada sprzedawane jest paliwo przejściowe, a po 15 listopada paliwo zimowe. To ważne, gdyż z letniego paliwa szybko wytrąca się parafina, która zatyka filtr paliwa.
Kolejną ważną rzeczą jest płyn do spryskiwaczy szyb i świateł. Jeśli ci się płyn kończy - po prostu dolej płyn zimowy i po kłopocie. Jeśli masz pełny zbiorniczek i mało używasz spryskiwaczy, to odessij płyn, który masz obecnie i zastąp go płynem zimowym. Ważne! Po wlaniu płynu zimowego uruchom spryskiwacze szyby przedniej (i jak masz na szybie tylnej to także go uruchom) oraz świateł po to, by zastąpić płyn letni, który znajduje się w przewodach doprowadzających płyn do spryskiwaczy płynem zimowym.

Jeśli nie sprawdzałeś szczelności klimatyzacji i nie dobijałeś czynnika chłodzącego, czas najwyższy, by to zrobić. Uruchamiaj klimatyzację także zimą. Ona osusza powietrze, dzięki czemu szyby nie parują. No i sprężarka się smaruje. Gdy masz klimatyzację automatyczną - jeździj cały rok na auto. Gdy ręczną - po prostu jej nie wyłączaj. Nie martw się o sprężarkę - nic złego się jej nie stanie. Automatyka wbudowana w układ klimatyzacji nie pozwoli na jej uruchomienie w ekstremalnych warunkach. A jak się uruchomi, to na krótko, na tyle, by się przesmarowała. A dzięki takiemu postępowaniu jest smarowana i na wiosnę nie będzie żadnych obaw o to, czy sprężarka przetrwała zimę. Ja nie wyłączam klimatyzacji w żadnym ze swoich samochodów i od kilkunastu lat jeszcze żadna sprężarka mi nie padła. A komfort podróżowania przy niezaparowanych szybach jest nie do przecenienia.

I na koniec kilka drobnych, ale cennych porad


Włącz ogrzewanie tylnej szyby jak jest zaparowana oraz ogrzewanie lusterek. Sprawdź, czy wszystkie ścieżki w tylnej szybie funkcjonują prawidłowo. Jeśli któraś ścieżka nie grzeje, to można ją prostym sposobem i tanio naprawić. W sklepach motoryzacyjnych są specjalne reperaturki uszkodzonych ścieżek grzejnych. A z naprawą poradzisz sobie bardzo szybko.
Gdy nie grzeją lusterka, a masz funkcję ich podgrzewania - wymień wkłady. To niewielki koszt (najczęściej około 50 zł), a komfort używania podgrzewanych lusterek jest nie do przecenienia.

Jeśli chodzi o paliwo - staraj się mieć minimum pół baku. Nie jeździj na głębokiej rezerwie, i to z dwóch powodów. Pierwszy to skraplanie pary wodnej podczas chłodnych dni. Skroplona woda miesza się z paliwem. A to już jest zjawisko niepożądane. A im więcej paliwa, tym mniejsza powierzchnia, na której może skroplić się para wodna. A drugi powód to korki. Naprawdę nie wiadomo kiedy i na ile w takim korku utkniesz. A samochód wyziębia się bardzo szybko. Gdy zabraknie paliwa w takim momencie... Naprawdę nie warto ryzykować utraty zdrowia dla 100 zł więcej na stacji paliw.

Poniżej jeszcze kilka przedmiotów, które warto mieć ze sobą podczas zimy. Gdy w samochodzie posiadasz szyberdach - sprawdź drożność jego odpływów. Możesz przemyć szyby tak zwaną niewidzialną wycieraczką. Nie polecam mycia szyby czołowej, ale boczne i tylną - jak najbardziej. Dlaczego odradzam szybę czołową? Bo ten preparat działa w prędkości ponad 70 km/h. Poniżej musisz użyć zwykłych wycieraczek. A używanie wycieraczek samochodowych na szybie, na którą została nałożona niewidzialna wycieraczka to koszmar. Po przejściu wycieraczek woda dzieli się na małe drobinki, które pozostają na szybie i mocno ograniczają widoczność. A w kwestii samych wycieraczek - kiedy ostatnio wymieniłeś pióra wycieraczek?

Ważne. Gdy odszraniamy szyby - w polu widzenia kierowcy, czyli szyba czołowa i szyby boczne w drzwiach przednich, a także lusterka muszą być przejrzyste. Naprawdę nie wystarczy tylko wydziubać celownika przed oczami w przedniej szybie i jakoś to będzie. Nie będzie!

To powinieneś mieć w samochodzie


Oprócz wspomnianych wyżej kabli rozruchowych warto zaopatrzyć się także w następujące rzeczy:

Skrobaczka do szyb. Najlepiej z dość twardego plastiku. Odradzam skrobaczki metalowe, mogą porysować szybę. Dobrze jest, gdy taka skrobaczka wyposażona jest w gumową ściągaczkę do zaparowanych szyb. Gdy nie jest - kup w markecie najtańszą wycieraczkę samochodową. Ona idealnie zbiera drobinki wody z szyb bocznych.
Szczotka. Rzecz niezbędna. I to najlepiej dość wytrzymała. Nieraz w zimę przyjdzie ci odgarniać śnieg z samochodu. Usuwamy śnieg z całego samochodu. Ten z dachu też, bo samochód ma to do siebie, że się w środku nagrzewa. Wskutek czego śnieg na dachu zaczyna się topić od spodu. I podczas hamowania cała śniegowa czapa leci nam na przednią szybę. A jak bardzo jest to niebezpieczne - tego mówić chyba nie muszę.
Saperka. Chyba nikomu tłumaczyć nie trzeba. Zima to śnieg. Śnieg to zaspy. A zaspy najlepiej usunąć saperką.
Łańcuchy na koła. Rzecz niezbędna, jak mieszkasz w górach. A i w innych regionach kraju podczas obfitych opadów śniegu mogą uratować cię z opresji. Zwłaszcza gdy mieszkasz w pobliżu dróg 10 kategorii odśnieżania i pługopiaskarka na nich to niemalże święto narodowe...
Rękawice robocze i kurtka odblaskowa. W przypadku jakiejkolwiek awarii czy wymiany koła rękawice robocze pomogą ci ochronić ręce przed zimnem, a także nie pobrudzisz swoich rękawiczek używanych na co dzień. Kurtka odblaskowa to obowiązek, zwłaszcza w porze roku, w której jest ciemno przez większą część doby.
Odmrażacz do szyb. Rzecz naprawdę przydatna - wystarczy spsikać zamarznięte szyby i poczekać trochę i szron oraz lód się topią. Nawet gdy masz elektrycznie ogrzewaną przednią szybę, to taki odmrażacz skutecznie usuwa szron z szyb bocznych.
Osłona przeciwszronowa na szybę. Nie każdy używa, nie każdy widzi taką potrzebę. Ja używam i bardzo sobie chwalę to rozwiązanie. Jedna szyba do skrobania mniej. Nie wolno używać takiej osłony, gdy pada zamarzający deszcz czy mokry śnieg. Istnieje ryzyko przymarznięcia osłony do szyby.
Dywaniki gumowe z dość wysokim rantem. Niech woda ze stopionego śniegu zbiera się w dywanikach, a nie na wykładzinie samochodu.
Żwirek dla kota w skarpecie. Chowamy pod siedzenie i problemy z wilgocią w aucie znikają. A gdy się dość mocno zakopiemy, wystarczy odwiązać skarpetę i wysypać żwirek pod koła. Naprawdę pomaga (to patent Waldka Florkowskiego - dzięki!)
Latarka. Dużo nie kosztuje, a może pomóc i to znacznie na przykład przy wymianie żarówki czy koła. Najlepiej zakupić latarkę z mocowaniem magnetycznym. Sprawdza się, i to bardzo!
Słodycze i woda. Brzmi paradoksalnie? Uwierz mi - tak nie jest. Zakup kilka batoników czekoladowych z datą przydatności do spożycia co najmniej do kwietnia przyszłego roku i wrzuć je do schowka. Wodę zawsze noś ze sobą. W przypadku, gdy utkniesz w korku z powodu śnieżycy - docenisz tę radę. Bo gdy zgłodniejesz w oczekiwaniu na rozładowanie korka, zawsze będziesz mógł się posilić. A czekolada i wafle oddalą na jakiś czas uczucie głodu.

I to by było chyba na tyle - jeśli o czymś zapomniałem - uzupełnijcie w komentarzach. Szerokiej drogi i wielkiej frajdy z używania samochodu zimą!

Artykuł napisałem dla Joe Monster:

Bonus tylko dla czytelników tej strony!

Niebawem! Wpadaj tu czasem i zaglądaj do artykułów - na bieżąco znajduję ciekawostki i dodaję!

3 komentarze:

  1. Co do akumulatora to dodam jedną rzecz. Warto umyć akumulator roztworem sody oczyszczonej. Znacząco to wydłuża sprawność akumulatora bo brud, który na nim się zbiera to po części kwas akumulatorowy, często olej silnikowy i do tego zawsze kurz. Jest to mieszanka przewodząca, ale o dość dużej oporności. Powoduje to powolne ale ciągłe rozładowywanie akumulatora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Życie byłoby zbyt piękne gdyby przed zimą wystarczało wymienić opony na zimowe. U mnie zawsze jest do wymiany parę rzeczy, akumulator raz na 2-3 lata, co roku płyny chłodniczy i do spryskiwaczy, do tego co sezon zmieniam wycieraczki jeśli się pióra wyrobią. teraz jestem zadowolony np z visee, bo starczają na dłużej i są bardziej ekonomiczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przygotować do zimy swój samochód mogę, ale tylko w Serwisie Zet Czeladź.
    Tam znają się na rzeczy

    OdpowiedzUsuń

Proszę komentować artykuły. Proszę nie robić wycieczek osobistych do innych komentujących. Proszę nie reklamować swoich stron w komentarzach. Takie komentarze będą usuwane, a nagminne niestosowanie się do próśb spowoduje zaostrzenie dodawania komentarzy.